>
https://www.high-endrolex.com/44
13-02-2026

Ekspertyza: Podziemny ekran w Turowie nie zatrzymuje ucieczki wody. Rekultywacja odkrywki może potrwać ponad 100 lat

Zrzut ekranu 2026 02 13 180112

Najnowsza ekspertyza hydrogeologiczna dotycząca kopalni Turów wskazuje, że podziemny ekran przeciwfiltracyjny działa jedynie lokalnie i nie zatrzymuje regionalnego leja depresji. Długofalowe skutki odwodnienia mogą ciążyć na regionie przez nawet kilkaset lat, a rekultywacja odkrywki może potrwać ponad 100 lat. 

Spór z Czechami o Turów był sporem o wodę, który kosztował Polskę ponad 450 milionów złotych*. Najnowsza ekspertyza hydrogeologiczna dotycząca kopalni węgla brunatnego Turów pokazuje, że tzw. ekran przeciwfiltracyjny będący rezultatem polsko-czeskiej umowy z lutego 2022 roku**  przyniósł ograniczone i lokalne efekty, natomiast nie rozwiązuje kluczowego problemu leja depresji ani długofalowych skutków odwodnienia terenu.

Dokument wskazuje także na poważne ryzyka związane z planowaną rekultywacją wyrobiska wodami rzeki Nysy Łużyckiej.

Ekran chroni tylko lokalnie 

Z danych monitoringowych prowadzonych po polskiej i czeskiej stronie granicy wynika, że od 2022 roku w bezpośrednim sąsiedztwie ekranu (do kilkuset metrów) obserwowane jest podnoszenie się poziomu wód podziemnych - miejscami nawet o kilka metrów. Dotyczy to głównie najintensywniej drenowanych warstw wodonośnych.

Jednocześnie ekspertyza jasno wskazuje, że poza tym obszarem efekt ten jak dotąd nie występuje. W głębszych warstwach wodonośnych, dalej od ekranu - m.in. między granicą państwową a miastem Hrádek nad Nisou - poziom wód nadal się obniża. Oznacza to, że ekran nie zatrzymuje regionalnego leja depresji, a jego oddziaływanie ma charakter lokalny, ale nie chroni zasobów wodnych całej niecki żytawskiej.

- „Ekran przeciwfiltracyjny w Turowie działa tylko lokalnie. Chroni najbliższe otoczenie, ale nie zatrzymuje leja depresji ani nie odwraca skutków wieloletniego odwodnienia. To środek ograniczający szkody, a nie rozwiązanie problemu.” – mówi dr Sylwester Kraśnicki, hydrogeolog i autor ekspertyzy.

Im głębiej kopalnia, tym większy drenaż 

Autor raportu zwraca uwagę, że jednocześnie z budową ekranu osiągnięto głębokość eksploatacji i odwodnienia złoża wynoszącą ponad 300 metrów. To powoduje dalsze pogłębianie leja depresji i częściowo niweluje pozytywny wpływ ekranu. W praktyce oznacza to, że im głębiej prowadzona jest eksploatacja, tym większy jest drenaż wód podziemnych - także poza obszarem chronionym ekranem. Oznacza to, że efekt ochronny ekranu jest stale osłabiany przez rozwój samej kopalni.

Nysa Łużycka może nie udźwignąć rekultywacji

Ekspertyza bardzo krytycznie ocenia realność planów rekultywacji wyrobiska wodami powierzchniowymi. Zgodnie z obowiązującymi założeniami zbiornik końcowy miałby być wypełniany m.in. wodami Nysy Łużyckiej przez około 35-37 lat.

Analiza danych hydrologicznych pokazuje, że średnie i minimalne przepływy Nysy Łużyckiej systematycznie maleją. Jeśli obecne trendy się utrzymają:

  • średni przepływ rzeki może spaść do końca XXI wieku o 50-60%,
  • przepływy minimalne nawet o 60–70%,
  • a sama rzeka może okresowo wysychać.

- „Malejące przepływy Nysy Łużyckiej oznaczają, że dostępne zasoby wodne mogą okazać się niewystarczające do rekultywacji wodnej wyrobiska w zakładanym tempie. W skrajnym scenariuszu zamiast 30-40 lat, napełnianie zbiornika może potrwać ponad 100 lat - o ile w ogóle będzie możliwe” – podkreśla dr Kraśnicki. 

Brak gotowej strategii na kluczowy etap

Ekspertyza podkreśla, że mimo zbliżania się do końcowego etapu eksploatacji złoża, nie istnieje szczegółowa i realistyczna koncepcja rekultywacji wyrobiska. Autor nie wyklucza również scenariusza wcześniejszego zamknięcia kopalni z powodów ekonomicznych, co dodatkowo zwiększa wagę pilnego przygotowania takiej strategii.

- „Ekran przeciwfiltracyjny nie został zaprojektowany do likwidacji leja depresji i nie spełnia takiej funkcji. Jego oddziaływanie jest ograniczone przestrzennie i nie obejmuje obszarów położonych dalej od kopalni, gdzie nadal obserwuje się spadki poziomu wód podziemnych” - ostrzega naukowiec. 

Wyniki ekspertyzy nie pozostawiają wątpliwości: dalsze odkładanie planu zamknięcia kopalni i rekultywacji odkrywki to poważny błąd środowiskowy i strategiczny.

-  “Ekspertyza potwierdza słuszność wieloletnich starań o określenie harmonogramu odejścia od węgla i zamykania kompleksu Turów przez rząd i PGE. Region Trójziemia potrzebuje min. natychmiastowego, realistycznego planu przywrócenia wód i zakończenia eksploatacji. Odkładanie tych działań jest błędem.” - komentuje Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Z raportu jednoznacznie wynika, że czas na decyzje i rzetelne planowanie końca działalności kopalni jest teraz, a nie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. 

Trudno zrozumieć dlaczego PGE odmawia udostępnienia aktualizacji modelu hydrogeologicznego wszystkim zainteresowanym zasłaniając się prawami autorskimi. To absurdalne, bo ani woda w Nysie Łużyckiej ani sama rzeka nie należą do PGE"  - punktuje Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji “Rozwój TAK - Odkrywki NIE” -  “Nowy prezes PGE powinien w ramach nowej strategii, nad którą trwają obecnie prace, przygotować politykę wodną spółki, analizując nie tylko skutki zmiany w stosunkach wodnych na infrastrukturę i elektrownie należące do PGE, ale również wpływ PGE na wody i innych użytkowników

Skutki Turowa odczuwalne aż na Odrze

Z ekspertyzy wynika też, że skutki działalności Turowa wykraczają daleko poza granice powiatu czy nawet województwa. Nysa Łużycka jest jednym z kluczowych dopływów Odry, dlatego każdy długotrwały pobór wody na potrzeby zalewania odkrywki będzie wpływał na przepływy w całym systemie rzecznym. W praktyce oznacza to konsekwencje dla gospodarki wodnej i energetyki w zachodniej Polsce.  Zalewanie odkrywki w Turowie będzie obniżać przepływy Nysy Łużyckiej, a w suchych latach skutki mogą być odczuwalne aż na granicznej Odrze (rejon Gubina–Gryfina). Oznacza to problemy dla poborów komunalnych wody, żeglugi i funkcjonowania elektrowni. 

– "Woda, która normalnie zasilałaby Nysę Łużycką, będzie w istotnej części zatrzymywana w odkrywce, zamiast trafić do Odry, co pogłębi problem niskich przepływów w okresach upałów i niżówek. Pogorszy to warunki poboru wody przez elektrownie w dół rzeki, prowadząc do pracy ze zmniejszoną mocą lub przestojów oraz zwiększając ryzyko przekroczenia dopuszczalnej temperatury zrzutu wód chłodniczych. Szczególnie narażona jest Elektrownia Dolna Odra z otwartym systemem chłodzenia" – wyjaśnia Katarzyna Wiekiera ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, która w ramach kampanii „Rzeki w gorączce” podnosi problem zależności konwencjonalnych elektrowni i rzek.

– "Elektrownie projektuje się na przepływy niskie, ale wpływu Turowa nikt nie uwzględnił" – wyjaśnia Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi. – "Dolna Odra już teraz ma problemy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w lipcu 2025 roku uchylił zezwolenie na eksploatację nowej elektrowni ponieważ uznał, że ta nie zabezpiecza konieczności utrzymania przepływu nienaruszalnego rzeki, czyli minimalnego poziomu wody potrzebnego do zachowania w niej życia. "

Skargę w tej sprawie złożyło Towarzystwo na rzecz Ziemi. 

Podobny proces będzie zachodzić w zlewni Warty i będzie powodowany koniecznością zalania odkrywki Bełchatów. Zagrozi ono funkcjonowaniu takich elektrowni jak planowana elektrownia gazowa Adamów i Ostrów Wielkopolski – "W regionach doświadczających silnego stresu wodnego nie powinno w ogóle planować się budowy nowych elektrowni termalnych." - mówi Wawręty.

https://curia.europa.eu/site/upload/docs/application/pdf/2026-01/cp260005pl.pdf oraz https://www.gov.pl/web/czechy/polsko-czeska-umowa-w-sprawie-turowa-obowiazuje-od-roku
** https://www.gov.pl/web/czechy/polsko-czeska-umowa-w-sprawie-turowa-obowiazuje-od-roku

Początek strony slot gacor WordPress CMS Checker